Sześciu najbardziej rozpoznawalnych polskich pisarzy za granicą

Polscy twórcy zdobyli cztery literackie Nagrody Nobla (choć niektórzy mówią nawet o siedmiu laureatach związanych z Polską), możemy pochwalić się jednak także innymi wybitnymi pisarzami, znanymi na całym świecie. Którzy twórcy trwale zapisali się na kartach historii literatury powszechnej?

Na Zachodzie największą popularnością polscy twórcy cieszyli się w latach 80. XX wieku – zainteresowanie rosło wraz z kolejnymi doniesieniami politycznymi zza żelaznej kurtyny. Dziś coraz więcej twórców wkrada się w łaski odbiorców z innych krajów. Kto przecierał szlaki obecnym autorom? Którym pisarzom udało się przyciągnąć uwagę zagranicznych czytelników?

Witold Gombrowicz

Susan Sontag nazwała twórcę genialnym, Milan Kundera uznał go za jednego z najważniejszych pisarzy XX wieku, a John Updike – za jednego z najprzenikliwszych. Autor „Ferdydurke”, „Pornografii”, „Transatlantyku” i „Kosmosu” stał się rozpoznawalny w wielu krajach na świecie – jego dzieła przetłumaczono na 44 języki. Ani bembergowanie bembergiem w berg, ani zagęszczenie upupień czy pocichumbergów nie zniechęciły tłumaczy do pracy nad tekstami Gombrowicza – wydano łącznie 396 przekładów jego utworów (dane z 2015 roku). Językowy geniusz stał się jednak barierą na drodze do światowej kariery. Zabiegi stosowane przez pisarza nie są w pełni przetłumaczalne, co niewątpliwie zaburza zrozumienie jego dzieł przez obcokrajowców.

Początkowo Gombrowicz nie zdobył rozgłosu – po emigracji do Argentyny znalazł się na skraju ubóstwa. Dziewięćdziesiąt sześć dolarów, które miał w kieszeni w momencie przybycia do kraju, wystarczyło mu jedynie na pół roku. Jeszcze przez 10 lat po wyjeździe z Polski jego książki nie były znane zagranicznemu odbiorcy. Prawdziwe zainteresowanie twórczością pisarza rozkwitło po 1958 roku – wydano wtedy francuskie tłumaczenie „Ferdydurke”. Rozpoznawalność w środowisku literackim zdobył głównie dzięki wystawianym sztukom teatralnym i uznaniu europejskich intelektualistów. Zauważono go także w Niemczech oraz Szwecji – tamtejsze spektakle Andersa Sjöberga na podstawie sztuk Gombrowicza stały się obowiązkowym punktem na mapie najważniejszych wydarzeń kulturalnych. Do dziś jego dzieła cieszą się niesłabnącym zainteresowaniem w tych krajach, a także w Norwegii i Danii.

Jego gwiazda miała szansę rozbłysnąć pod koniec lat 60. Jak twierdzi jego żona, Rita Gombrowicz, w 1969 roku pisarz znalazł się w ścisłym gronie nominowanych do literackiej Nagrody Nobla, co więcej – miał być faworytem w wyścigu o ten laur. Gombrowicz nie doczekał się jednak tego wyróżnienia – zmarł 24 lipca 1969 roku. Trafiło ono do rąk Samuela Becketta.


Ryszard Kapuściński

Nazywany kronikarzem Trzeciego Świata i reporterem stulecia, Kapuściński jest uważany za jednego z najważniejszych dziennikarzy XX wieku. Zachwycił Salmana Rushdiego, Susan Sontag i Johna Updike’a, był ceniony i naśladowany przez innych znanych twórców, m.in. włoskiego reportażystę Tiziano Terzaniego i kolumbijskiego pisarza Gabriela Garcię Marqueza. Pisał dla New Yorkera, New York Timesa i brytyjskiej Granty, wykładał na wielu zagranicznych uczelniach. Od kilku z nich otrzymał tytuł doctor honoris causa. Typowano go ponoć nawet na zdobywcę literackiej Nagrody Nobla. Jego dzieła przetłumaczono 439 razy.

Świat zachwycił się jego nowym spojrzeniem na reportaż. Kresowiak, czujący się obywatelem gorszej kategorii, starał się pokazywać słabsze i pomijane regiony globu. W tym celu zreformował współczesne dziennikarstwo – w swojej pracy powiązał prywatną perspektywę z opisem wielkiej historii. Wyżej niż obiektywizm cenił osobisty stosunek do opisywanych zdarzeń – starał się skierować oczy czytelnika na pojedynczego człowieka. Świadek 27 rewolucji, łączył poetyckość języka z często brutalnymi faktami. Jego styl pisania nazywano nawet „dziennikarstwem magicznym”.

Kapuściński tworzył własną legendę. Swój życiorys, i tak bogaty w niecodzienne doświadczenia (wspomnijmy, że został czterokrotnie skazany na śmierć!), ubarwiał dodatkowo historiami o znajomości z Che Guevarą czy ucieczce ojca z rosyjskiej niewoli na chwilę przed wysłaniem do Katynia.

Choć jego sposób pracy budzi kontrowersje – oskarża się go o fałszowanie prawdy, które miał uprawiać w swoich reportażach, do dziś pozostaje najsłynniejszym polskim reportażystą, a zarazem legendą światowego dziennikarstwa.

Henryk Sienkiewicz

Henryk Sienkiewicz (fot. Kazimierz Mordasewicz, Portret Henryka Sienkiewicza, domena publiczna) Wzbudzał emocje czytelników na całym świecie. Ceniony przez Marka Twaina, Lwa Tołstoja i Paula Bourgeta, krytykowany przez Anatola France’a czy Ferdinanda Brunetiéra, trafił przede wszystkim do serc nie znawców literatury, a zwykłych odbiorców. Jego dzieła przełożono na 53 języki, za granicą wydano łącznie 928 książek.

Największą popularność przyniosło mu „Quo Vadis” – przetłumaczone na 40 języków, stało się jedną z najczęściej czytanych powieści świata. Doczekało się nawet hollywoodzkiej ekranizacji, nominowanej w kilku kategoriach do Oscara i Złotego Globu.
Historie opisywane przez pisarza spodobały się szczególnie Rosjanom, Niemcom i Amerykanom. Duże uznanie dla pisarza wyrażali również Francuzi, Włosi, Bułgarzy, Serbowie, Chorwaci, Szwedzi i Anglicy. Jego twórczość dotarła również do Chin. Popularność zawdzięczał on szczególnie francuskim i rosyjskim, lecz także (w mniejszym zakresie) angielskim i niemieckim przekładom. W Rosji Sienkiewicz dorównywał sławą takim mistrzom pióra, jak Lew Tołstoj czy Emil Zola. Stanowił także inspirację dla rosyjskich twórców. W Stanach moda na Sienkiewicza rozpoczęła się już w latach 90. XIX stulecia.

Na przełomie wieków stał się jednym z najchętniej czytanych pisarzy na świecie. Nakłady angielskiego przekładu „Quo Vadis” dochodziły wtedy do miliona egzemplarzy, we Francji natomiast powieść w 1900 roku uplasowała się na pierwszym miejscu najchętniej kupowanych książek. Najważniejszym dowodem uznania była literacka Nagroda Nobla, którą otrzymał w 1905 roku.

Pisarz nie dorobił się jednak majątku na swojej międzynarodowej sławie – jako obywatel Rosji, która nie podpisała tzw. konwencji berneńskiej, gwarantującej ochronę praw autorskich, nie mógł liczyć na wysokie honoraria za tłumaczenie swoich dzieł od wszystkich wydawców zagranicznych.

Stanisław Lem

Autor „Solaris”, „Edenu” czy „Cyberiady” jest uważany za literackiego wizjonera, który przewidział rozwój wielu dzisiejszych technologii, jeszcze zanim ktokolwiek zdołał o nich pomarzyć. Na obce języki jego książki przełożono 1081 razy, nakłady jego dzieł osiągały zawrotną liczbę 30 milionów egzemplarzy. Plotki głoszą, że słynny film braci Wachowskich – „Matrix” – powstał właśnie pod wpływem twórczości pisarza.

Największą poczytnością cieszył się w Rosji i Niemczech. Swego czasu uważano go za najważniejszego nieanglojęzycznego twórcę science-fiction na świecie. Do jego fanów należy nawet znany amerykański pisarz Philip Roth. Z kolei Philip K. Dick, amerykański pisarz SF, nie mógł uwierzyć w istnienie tak wszechstronnego twórcy. Doniósł FBI, że jego dzieła muszą być wynikiem pracy grupy pisarzy, którzy na zlecenie komunistów próbują zawładnąć opinią publiczną. Na cześć Lema nazwano nawet planetoidę – 3836 Lem. W 1980 roku miał być brany pod uwagę jako kandydat do literackiej Nagrody Nobla, ostatecznie odebrał ją jednak inny słynny Polak – Czesław Miłosz.

Jego dzieła wpłynęły też na wyobraźnię filmowców. Film na podstawie „Solaris”, wyreżyserowany przez Rosjanina Andrzeja Tarkowskiego, został wyróżniony Nagrodą Specjalną Jury w Cannes. Książka stała się także podstawą kolejnej ekranizacji – w hollywoodzkiej produkcji Stevena Soderbergha zagrał sam George Clooney.

Joseph Conrad

A raczej Józef Teodor Konrad Korzeniowski. Syn zesłańców (jego rodziców zesłano do Wołogdy, znajdującej się w północnej Rosji, za antycarską działalność ojca – twórcę Komitetu Ruchu, z którego wyrósł później Rząd Narodowy, zarządzający Powstaniem Styczniowym) już w wieku 17 lat został skazany na tułaczkę. Najpierw przebywał we Francji, by po kilku latach przenieść się do Anglii. To tam czekała go wielka kariera pisarska. Choć dziś Anglicy wpisują go w kanon swoich najwybitniejszych twórców, początkowo nie potrafili nawet poprawnie zapisać jego nazwiska. W dokumentach przybiera ono aż 13 różnych form!

Zarówno Polaków, jak i Brytyjczyków zadziwiał swoim wyborem pisarstwa. Choć do końca życia mówił z polskim akcentem, podczas mówienia po angielsku popełniał błędy gramatyczne i frazeologiczne i o wiele lepiej od niego znał francuski, autor nie zrezygnował z pisania w tym języku. Korzeniowski jasno określał jednak swoją przynależność narodową – choć nie tworzył po polsku, był daleki od wyparcia się polskości: Jest jasno wiadomym, że Polakiem jestem i że Józef Konrad są dwa chrzestne imiona, z których drugie używam jako nazwisko, by mi mojego cudzoziemskie usta nie wykrzywiały ― czego znieść nie mogę. Nie zdaje mi się, bym krajowi był niewierny dlatego, że Anglikom dowiodłem, że szlachcic z Ukrainy może być tak dobrym marynarzem jak i oni i mieć coś do powiedzenia im w ich własnym języku. Kiedy premier J. R. MacDonald w imieniu króla Jerzego V przyznał autorowi tytuł szlachecki, ten odmówił jego przyjęcia ze względu na przynależność do polskiej szlachty.

Pisarz był jednym z najwybitniejszych twórców przełomu XIX i XX wieku. Początkowo doceniony w pełni jedynie przez krytykę, po ok. 20 latach pracy twórczej zdobył także sławę i uznanie czytelników. Jego „Lord Jim” i „Jądro ciemności” stały się klasykami literatury światowej. Wejrzenie w najgłębsze i najbardziej tajemnicze obszary duszy ludzkiej i refleksja nad konfliktem między zasadami narzuconymi przez człowieka a jego instynktami ustanowiły nową jakość w światowej literaturze. Wzorowali się na nim najwięksi autorzy epoki: Francis Scott Fitzgerald, Ernest Hemingway, William Faulkner czy D. H. Lawrence. Na podstawie jego dzieła Francis Ford Copolla wyreżyserował swój słynny „Czas Apokalipsy”.

Jerzy Kosiński

Podobnie jak w przypadku Conrada, nie wszyscy znawcy literatury zgadzają się na klasyfikowanie go jako naszego rodzimego autora. Polski Żyd, Józef Lewinkopf (nazwisko Kosiński przyjął w czasie II wojny), który postanowił zostać amerykańskim pisarzem – ta złożona tożsamość objawiała się we wszystkich sferach jego życia. Nazywany mitomanem, mieszał fakty z fikcją zarówno w swojej twórczości, jak i w codzienności. Kreowanie kolejnych mitów na temat własnych doświadczeń pomogło mu w zdobyciu statusu legendy. Ubarwianie życiorysu i kontrowersyjny styl bycia wywoływały kolejne skandale – szerokim echem odbiły się chociażby jego opowieści o rzekomym autobiografizmie „Malowanego ptaka”.

Książka, pisana z perspektywy żydowskiego lub cygańskiego dziecka, ukazywała apokaliptyczny i brutalny obraz polskiej wsi w czasie II wojny światowej. Choć jej autor przeżył dzięki pomocy polskiej rodziny, zdecydował się na przerysowanie i ubarwienie swoich doświadczeń. Swe dzieło nazywał autofikcyjnym, jednak starał się zbudować na nim swoją biografię. Powieść wywołała skandal, jednak zapewniła Kosińskiemu sławę – została przetłumaczona na 20 języków, sprzedała się w kilku milionach egzemplarzy. Przez długi czas traktowano ją jak dokument Holocaustu. W tamtym okresie pisarz stał się kultową postacią szczególnie dla amerykańskiej młodzieży, która po wojnie w Wietnamie zaczęła utożsamiać się z kreowaną przez niego wizją świata. Dopiero po latach zaczęto wątpić w prawdziwość jego opowieści, a nawet oskarżać go o plagiat. Być może ten kryzys doprowadził go do samobójczej śmierci w 1991 roku. Pomieszanie leków i alkoholu, a także uduszenie – Kosiński okręcił swoją głowę plastikową torbą – ukształtowało jego nową, pośmiertną legendę.

Wykładał na uniwersytetach w Yale, Princeton i Wesleyan. Laureat licznych prestiżowych nagród – za powieść „Kroki” uhonorowano go najważniejszą amerykańską nagrodą literacką – National Book Award. Przez dwie kadencje był prezesem Pen Clubu. W ekranizacji jego powieści „Wystarczy być” zagrali Shirley MacLaine i Peter Sellers. Obraz uhonorowano wieloma wyróżnieniami, włącznie z Oscarem i Złotymi Globami. Sam Kosiński zagrał w filmie Warrena Beatty’ego „Reds” razem z Jackiem Nicholsonem i Diane Keaton.

Należałoby też wspomnieć o naszych noblistach – Czesławie Miłoszu i Wisławie Szymborskiej, uwielbianej przez włoskich czytelników, Januszu Głowackim, którego dramaty zawojowały świat, Sławomirze Mrożku, Brunonie Schulzu czy klasykach – Adamie Mickiewiczu, Cyprianie Kamilu Norwidzie lub Janie Potockim i jego słynnym „Rękopisie znalezionym w Saragossie”. Filmem w reżyserii Wojciecha Hasa na podstawie powieści zachwycił się nawet Martin Scorsese. To już jednak materiał na kolejne rozważania.

Agnieszka Woch : Studentka filologii polskiej i dziennikarstwa na Uniwersytecie Warszawskim, interesuję się wszelkiego rodzaju literaturą, historią XX wieku i językiem, a także filmem i teatrem.

Wolna licencja – ten materiał został opublikowany na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 3.0 Polska.