Jak powstają planszówki? – wywiad z twórcami gry „Stworze”

Siedmiokrotnie przekroczony próg finansowania w serwisie wspieram.to; prawie pięć tysięcy polubień na Facebooku; ogromne zainteresowanie w środowisku i poza nim. „Stworze” przeszły daleką drogę od pomysłu do profesjonalnie zrealizowanej gry. Jej twórcy opowiedzieli nam, jak wyglądała ta droga.

Skąd wziął się pomysł na tworzenie gry planszowej w klimatach mitologii słowiańskiej?

Pomysł gry chodził nam po głowach od dawna. Jako zespół mieliśmy doświadczenie w pracy z grami różnego typu: komputerowymi, fabularnymi (RPG) czy planszowymi. Marzyliśmy jednak o stworzeniu czegoś własnego, w klimacie, którym się fascynujemy.

Patrycja, która jest autorem projektu, od dawna uwielbiała podania i legendy słowiańskie, nierozerwalnie z resztą powiązane z wierzeniami ludowymi. Któregoś dnia stwierdziła, że super byłoby zaprojektować i wydać grę planszową przesiąkniętą tym klimatem. W jej pierwotnym pomyśle od razu też było założenie, że gra opowiadać będzie nie o ludziach, a o Stworzach – czyli na poły demonicznych istotach które zamieszkiwały rzeczywistość naszych prababć i pradziadków. Reszta zespołu szybko podchwyciła temat.

Ile trwał proces tworzenia gry? Od samej genezy pomysłu, przez pierwsze kroki, aż do stworzenie finalnej wersji?

Pomysł pojawił się w maju 2016. Potem długo rozmawialiśmy na temat wstępnych założeń gry.  Pierwszy projekt mechaniki powstał w zeszłym roku. Od jesieni trwały testy (po pierwszych kilkunastu mechanika uległa całkowitej zmianie), w tym samym czasie zaczęły powstawać grafiki. Założyliśmy FB dla Stworzy i zaczęliśmy pokazywać nasz projekt szerszej publiczności. W styczniu powstała nowa mechanika, którą najpierw testowaliśmy we własnym gronie, później w zamkniętych grupach miłośników fantastyki. Świadomie podjęliśmy decyzje by nie prezentować naszej gry na konwentach czy wielkich zlotach, zanim nie będziemy mieli mechaniki dopiętej na ostatni guzik. Wtedy też zdecydowaliśmy, że funduszy na wydanie gry poszukamy na Wspieram.to. Nie mieliśmy własnych środków na wydanie gry, a nie chcieliśmy naszego „dziecka” oddawać dużemu  wydawnictwu.

Ostateczna wersja gry powstała w maju 2017 ale szlify i testy, głównie pojedynczych kart, trwały do momentu oddania gry do druku.

Jak zebraliście ekipę do takiego przedsięwzięcia?

Zaczynaliśmy we dwójkę, ale szybko zadbaliśmy o to, aby zebrać zespół, który da się oczarować klimatowi rodem z ludowych podań i klechd oraz pełną garścią czerpać będzie ze słowiańskiej mitologii. Tak powstała Inicjatywa wydawnicza Underworld Kingdom, która jest zespołem fascynatów, zaś formalnie działamy pod egidą biura projektowego Tutuconcept.

Na samym początku projektu do zespołu Tutuconcept dołączył Marcin Adamski, którego styl idealnie wpasował się w klimat gry. To on głównie odpowiedzialny jest za niesamowite ilustracje do Stworzy. W zespole jest również drugi, świetny ilustrator Jakub Skrzypkowski, który wspomaga Marcina. Projektantem mechaniki do STWORZE jest Grzegorz Arabczyk, poza nim mamy w Underworld Kingdom jeszcze jednego projektanta mechaniki, Alberta Rakowskiego, który jest również naszym kompozytorem, rzeźbiarkę – Natalię Tkaczyk, grafika od rzeczy niemożliwych – Stefana Stefaniszyna, specjalistkę od składu tekstu – Sylwię Aniszewską oraz specjalistów od animacji i marketingu. Projektem opiekują się Patrycja Tkaczyk i Dobrawa Leszczyńska.

Jakie są szacunkowe koszty tworzenia gry planszowej takiej jak wasza?

Koszty stworzenia i wydania gry planszowej podlegają tak wielu zmiennym, że trudno podać jakąś uśrednioną kwotę. Wszystko zależy od wielkości nakładu, ilości poszczególnych elementów gry (znaczniki, kości, wypraska, karty) oraz ich jakości. A to tylko koszty produkcyjne. Trzeba do tego doliczyć koszty pracy wszystkich zaangażowanych osób, koszty transportu, magazynowania, pakowania i wysyłki, zakup kodów kreskowych, marketingu i reklamy, podróży i obecności na konwentach itp.  Na każdym etapie okazuje się, że gdzieś za coś trzeba jeszcze dopłacić. Zawsze też trzeba zakładać, że coś pójdzie nie tak więc trzeba mieć jakąś „górkę” środków finansowych. Generalnie procentowo największy koszt stanową oczywiście koszty produkcji oraz koszty pracy.

Skąd może wynikać taki sukces „Stworze” na płaszczyźnie pozyskiwania środków? Na portalu wspieram.to pułap 45 000zł został przekroczony o pranie 700%.

Najważniejsze elementy, które wpłynęły na sukces finansowy kampanii to klimat, czyli szeroko pojęta słowiańskość, oraz szata graficzna naszej gry. Ważnym czynnikiem był także stały kontakt z osobami wspierającymi i wciągnięcie ich w proces decyzyjny, dotyczący niektórych elementów kampanii. Ludzie poczuli, że tworzą ten projekt razem z nami, sami zaangażowali się w jego rozreklamowanie i wspieranie. Postawiliśmy też na szczerość i otwartość w kontaktach z odbiorcami. To zaprocentowało.

W pewnym momencie, dzięki zaangażowaniu samych wspierających, udało się z naszym projektem dotrzeć poza środowisko zagorzałych planszówkowiczów oraz miłośników słowiańszczyzny. Dotarliśmy do ludzi, którzy nie śledzą codziennie newsów i nowości planszówkowych, ludzi którzy nie angażują się na forach, czy grupach facebookowych, do osób, które grają w planszówki, ale wiedzę o nich zwykle czerpią z witryn sklepowych czy poleceń bardziej zaangażowanych w to hobby przyjaciół.

W czasie projektowania gry ogromny nacisk kładliśmy na podkreślenie, uwypuklenie ludowego, słowiańskiego klimatu. Plansza z premedytacją zaprojektowana jak mapa, tytuły kart nawiązujące do mitologii oraz podań, oryginalne grafiki na niemal każdym elemencie gry, opowieści o poszczególnych stworzach umieszczone w pudełku itp. Pierwszy projekt mechaniki gry został przez z nas całkowicie odrzucony właśnie dlatego, że zawarte w nim rozwiązania nie oddawały tego klimatu.

Jakie były pomysły na promowanie projektu? Czy odzew ze strony entuzjastów projektu pozwolił wam zaoszczędzić na działaniach marketingowych?

Wiedzieliśmy, że gra będzie cieszyła się dużym zainteresowaniem w środowisku odtwórców, szczególnie tych, których interesują klimaty słowiańskie. Z resztą teraz, z czego osobiście się bardzo cieszymy, tematy te stają się coraz bardziej popularne a my, dzięki naszemu projektowi, mogliśmy do tego trendu dołożyć swoją cegiełkę.Można powiedzieć, że pomysł Patrycji niemal od razu okazał się strzałem w dziesiątkę. W wielu przypadkach ludzie sami zgłaszali się z chęcią pomocy w promocji gry. Do wielu miejsc w sieci, do których trafiła informacja prasowa o Stworzach, nie docieraliśmy sami, lecz polecali nas, załatwiali pojawienie się newsu o naszym projekcie sami fani gry. Wielu osobom na tyle spodobał się pomysł na grę planszową osadzoną w klimatach słowiańskich, że sami z siebie robili wszystko by kampania Stworzy na wspieram.to okazała się sukcesem.

Dzięki tak wspaniałemu wsparciu, nasze nakłady finansowe na promocję i reklamę były marginalne a i tak, gdyby nie fani, nie mielibyśmy szansy, by osiągnąć taki sukces.

Czy doczekamy się „Stworze” w wersji elektronicznej? Są to oczywiście dodatkowe koszty, jednak sam proces twórczy jest jednorazowy i nie wymaga ciągłego druku.

Na razie nie planujemy wydawania Stworzy w wersji elektronicznej. Wiemy, że popyt na tego typu rozwiązania stale rośnie, ale na dziś koncentrujemy się na pracy nad wydaniem wersji papierowej. Zależy nam na tym, by Stworze było maksymalnie dopracowane, dopieszczone w każdym elemencie. Po za tym obiecaliśmy, że gra pojawi się w grudniu, więc jest cała masa roboty, by dotrzymać tego terminu.

Wersji elektronicznej nie mówimy „nie, ale będziemy o niej myśleć później.