Serwis Histmag.org oczami jego twórców

Histmag.org świętuje swoje 16. urodziny. Sprawdźcie, jak sami twórcy postrzegają Histmaga i jak zaczęła się ich przygoda z portalem.

Maciej Zaremba, redaktor naczelny: Dla mnie przygoda z Histmagiem na poważnie zaczęła się 3 lata temu, wraz z dołączeniem do redakcji. Wcześniej znałem portal raczej z lektury pojedynczych artykułów, często polecanych przez moich znajomych, niż z regularnego czytania. Co ciekawe moje pierwsze kroki w redakcji stawiałem w teamie zajmującym się promocją i pozyskiwaniem reklam, dopiero z czasem przeszedłem do redakcji merytorycznej.

Moim pierwszym wspomnieniem związanym z pracą w Histmagu jest to, że przy wysyłaniu CV wydawcę Michała Świgonia zatytułowałem niewłaściwie „Panem Redaktorem Naczelnym”. Nie miałem pojęcia, że sam będę za parę lat tak tytułowany. Na szczęście, mimo takiej wpadki, Michał zaprosił mnie na spotkanie w sprawie pracy, które mimo mojego stresu przebiegło w naprawdę luźnej atmosferze. Te 3 lata minęły strasznie szybko. W Histmagu spotkałem wielu świetnych ludzi i bardzo dużo się nauczyłem, za co jestem bardzo wdzięczny całej redakcji, która teraz mam przyjemność kierować. Z okazji urodzin życzę Histmagowi przynajmniej kolejnych 16 lat rzetelnego i ciekawego popularyzowania historii i obecności na medialnym rynku. Dziękuję też wszystkim, którzy współtworzą portal i Naszym Czytelnikom, którzy są z nami, czy to od samego początku istnienia Histmaga, czy od całkiem niedawna. Wielkie dzięki że z nami jesteście!

Sebastian Adamkiewicz, publicysta: Jestem chyba dzisiaj w redakcji jednym z matuzalemów histmagowych, który może nie pamięta początków portalu, bo dołączyłem do współtwórców nieco później, ale proces przepoczwarzania się z inicjatywy młodych zapaleńców w medium historyczne, które nie jest projektem czysto amatorskim, pamiętam już doskonale.

Choć dziś obowiązki zawodowe nie zawsze pozwalają mi na regularne pisanie, muszę przyznać, że Histmag zawsze będzie elementem mojej tożsamości jako historyka czy publicysty. Dlaczego? Bo choć wiele planowanych pomysłów podboju Internetu i świata zweryfikował czas i nigdy nie weszły w życie, to portalowi – może nie zawsze świadomie – udała się niezwykle ważna rzecz: integracja środowiska młodych (choć już coraz bardziej starzejących się wiekowo i naukowo) historyków. Pewnie nie miałbym dziś tak szerokiej sieci kontaktów w różnych instytucjach kultury czy placówkach naukowych, gdyby nie Histmag. To potężna baza współpracy pomiędzy historykami młodego pokolenia, która owocuje w miejscach, w których przychodzi na dziś pracować. To jest wartość niezwykła, bo okazuje się, że taka oddolna inicjatywa zapaleńców, która bywała czasem ciągnięta jedynie siłą sentymentu, ma dziś bardzo duży, pozytywny wpływ na branżę opowiadaczy historii. Jest tak dlatego, że w Histmag od początku trzyma się pewnych uniwersalnych założeń.

Po pierwsze, ciekawie opowiadać o historii w możliwie szerokim kontekście tego słowa. Po drugie, ciekawie nie oznacza prymitywnie. Histmag ma ciągle ambicje pokazywać, że interesujące opowiadanie o przeszłości nie musi wiązać się wyłącznie z cyckami, Hitlerem i epatowaniem „prawdą o…”, że interesująco to nie to samo co głupio. Wreszcie po trzecie, Histmag to grupa dobrych znajomych i co warto podkreślić, otwarta grupa, do której stosunkowo łatwo dołączyć. Na dodatek jest to grono, któremu udaje się to, co z takim trudem przychodzi dziś w naszym społeczeństwie. Redakcję tworzą ludzie o taki diametralnie różnych poglądach, że pewnie niejeden Czytelnik zdziwiłby się jak potrafimy siedzieć w jednym pokoju czy utrzymywać ze sobą kontakt. Ano potrafimy, bo jest jedno spoiwo – bezustanna chęć mądrego (acz nie przemądrzałego) opowiadania o historii wszystkim, wszędzie i na każdy możliwy sposób. To potrafi przezwyciężyć każdy polityczny spór. I oby tak było dalej!

Michał Świgoń, wydawca: Chciałbym podzielić się z Wami trzema rzeczami, które w Histmagu – z mojej perspektywy – są niesamowite.

Po pierwsze, że jestem otoczony ludźmi, od których – niezależnie od wieku – mogę się czegoś uczyć, a w razie potrzeby mogę na nich liczyć. Myślę tutaj zarówno o każdym z członków redakcji, jak i współpracownikach i współpracowniczkach, czy wspierających nas sympatykach. To strasznie ratuje przed wypaleniem, zwłaszcza gdy prowadzi się ten sam projekt przez połowę swojego życia – niedawno zauważyłem, że tak jest właśnie w moim wypadku. 

Po drugie, choć czasem jest to bardzo trudne i wymaga pewnych kompromisów, by utrzymać się na rynku, udaje nam się trzymać ideałów, o których wspominał Sebastian. Mowa tu o rzetelnej popularyzacji unikającej tabloidyzowania oraz twórczego pluralizmu, integrującego i pokazującego, że można w naszym kraju działać ponad podziałami. Marzę o tym, by takich mediów było w Polsce jak najwięcej.

Po trzecie, że jest sporo ludzi, którzy chcą Histmaga wspierać finansowo, biorąc częściowo na siebie ciężar dźwigania naszej misji. Dzięki, że – każdy i każda z Was w miarę swoich możliwości – wzięliście to na siebie! Jest nam dzięki temu lżej i możemy mocniej skupić się na tworzeniu lepszego medium.

Tomasz Leszkowicz, redaktor: Choć na tle moich koleżanek i kolegów może wydać się to nietypowe, z Histmagiem związany jestem od kilkunastu lat. Znalazłem go jeszcze w czasach modemowych dzięki prowadzonej przy e-zinie stronie Parabellum, poświęconej grom z serii Europa Universalis. Równolegle zaangażowałem się w forum dyskusyjne (zwane wówczas „Księstwem”), a potem powoli w tworzenie treści do serwisu online i e-zinu. Jesienią 2006 roku (a więc jedenaście lat temu!) dołączyłem do redakcji, w której jestem do tej pory. Pamiętam więc chociażby moment, kiedy w 2007 roku zrezygnowaliśmy z formuły „wirtualnego miesięcznika” poświęconego różnym tematom i zdecydowaliśmy się robić aktualizowany na bieżąco serwis poświęcony ściśle historii. Wtedy byliśmy „trochę większym blogiem”, dzisiaj natomiast jesteśmy serwisem czytanym codziennie przez tysiące internautów.

Te dziesięć lat odkąd działamy tylko „historycznie” (chociaż od klasycznej historii do spraw polityki historycznej i obecności przeszłości w popkulturze) pokazały, że takie inicjatywy są potrzebne. W naszym życiu społecznym mamy ciągle bardzo dużo historii, nie zawsze jednak mądrze z niej korzystamy. Zbyt często stroimy się w historyczne szaty i przytaczamy opowieści z przeszłości, mało się jednak z niej uczymy. Histmag, tak jak wiele społecznych, popularnonaukowych i rzetelnych inicjatyw, ma duże pole do działania. Świadomość tego, że warto sensownie mówić o historii, daje mi codziennie siłę do tworzenia.

Z okazji urodzin HM życzę więc naszym czytelnikom, by z kontaktu z przeszłością, tą „wielką” i ta „małą”, mieli jak najwięcej przyjemności, ale również i pożytku.

Źródło: portal historyczny Histmag.org(CC BY-SA 3.0)