Disney rezygnuje z Netflixa. Co oznacza dla widza kolejny podział w branży?

Przedstawiciele koncernu Disneya ogłosili, że zrezygnują ze swojej współpracy z Netflixem. Ma powstać nowa platforma streamingowa, która ma szansę zdominować branżę VoD.

Serialowe produkcje Disneya należą do jednych z najpopularniejszych spośród tych dostępnych w serwisie Netflix. Jednakże, medialny gigant ogłosił właśnie, że współpraca z prekursorem usług streamingowych wkrótce ulegnie całkowitemu zerwaniu. Szykują się za to wielkie zmiany – dla Netflixa, dla całej branży VOD i dla nas, widzów.

Nowa platforma Disneya

Walt Disney Company ma w planach własną usługę streamingową, obsługującą produkcje firmy. Oznacza to w praktyce, że wiele spośród najchętniej oglądanych filmów i seriali świata przeniesie się na osobną platformę. Dotychczasowi giganci rynku VoD, choć nie mogą narzekać ani na brak gotówki, ani zainteresowania widzów, będą musieli zaakceptować na swoim terytorium nowego gracza, którego środki i możliwości są w zasadzie nieograniczone. 

Poruszenie w branży

Odkąd rozeszła się wieść o decyzji Walt Disney Company, giełdowa wartość Netflixa spadła o ponad 3%. Nic w tym dziwnego: Disney to niekwestionowany lider rynku mediów, którego każdy krok powoduje poruszenie w branży rozrywkowej.Jak wiadomo, Netflix wykupił wydawnictwo komiksowe Millarworld, odpowiadające za popularne uniwersa Kingsman czy Kick-Ass, prawdopodobnie przygotowując się na wycofanie intelektualnej własności Disneya ze swojej platformy. Utrata takich hitów jak „Daredevil” czy planowany „Punisher” pozostanie jednak ciężkim ciosem. Powinny one z kolei zapewnić disneyowskiej usłudze pewny start.

Co na to widzowie?

Nowa platforma w oczywisty sposób zagrozi popularności Netflixa. Nie sposób też zauważyć, że nie jest to do końca scenariusz przyjazny zwykłym widzom. Jedną z kluczowych zalet usług streamingowych jest wygoda, którą gwarantuje również skupienie wielu interesujących filmów i seriali w obrębie jednej usługi. Tymczasem już teraz Matt Weinbenger z serwisu Business Insider zwraca uwagę, że pomiędzy Amazon Prime Video, Hulu a Netflixem, a także ekskluzywnymi aplikacjami różnych stacji telewizyjnych, tendencja rynkowa wskazuje na irytujący dla widza podział.

Disney z pewnością wzbogaci rynek, wymuszając konkurencję – najprawdopodobniej możemy oczekiwać większej ilości własnych produkcji spod szyldu Marvela, być może kolejne seriale z uniwersum Star Wars. Aby dotrzymać tempa, pozostałe platformy będą musiały również podkręcić ilość i jakość produkowanych przez siebie obrazów, na co wskazuje ambitny ruch Netflixa, o którym pisałem wyżej. Jednak sprawi także, że żadna usługa nie będzie mogła służyć jako rzeczywisty agregat najbardziej popularnych seriali – do tego statusu mógł pretendować jedynie Netflix. Jeżeli firmy nie zrekompensują tych podziałów niższymi cenami subskrypcji, fani mogą powrócić do wciąż kwitnącej dystrybucji nielegalnej.