Miejski potencjał wykorzystany, czyli Tauron Nowa Muzyka 2017

Cztery dni, dziewięć scen, siedemdziesięciu sześciu artystów, w tym pięćdziesięciu jeden zza granicy, prawie trzydzieści godzin muzyki na żywo, a to wszystko w ramach festiwalu Tauron Nowa Muzyka, który na stałe rozgościł się w katowickiej Strefie Kultury. Miejscu, gdzie jeszcze dwie dekady temu czynne wydobycie węgla prowadziła KWK „Katowice”, a które dziś jest kulturalnym centrum całego Śląska.

TNM po raz kolejny przyciągnął do Katowic kilkanaście tysięcy fanów muzyki współczesnej oraz brzmień elektronicznych i eksperymentalnych. Festiwal zachęca nie tylko różnorodnością gatunkową – od elektroniki, przez współczesny jazz, po hip-hop – i obsadą złożoną z ciekawych debiutantów oraz gwiazd krajowych, czy zagranicznych scen. Główny atut Nowej Muzyki to wyjątkowe miejsce, w którym odbywa się festiwal.

Centrum stolicy Śląska

Strefa Kultury w Katowicach jest efektem prac nad rewitalizacją terenów poprzemysłowych. KWK „Katowice” zakończyło w tym miejscu eksploatację pokładów węgla kamiennego w 1999 roku, pozostawiając w samym centrum Katowic niezagospodarowany obszar, na którym dziś znajduje się Strefa Kultury. Jest to przestrzeń, która zrosła się już z tkanką miejską, stanowiąc obszar codziennej aktywności mieszkańców oraz nieodłączny punkt na mapie turystycznej miasta. Festiwal TNM pokazuje natomiast, w jaki sposób można to miejsce wykorzystać, by tchnąć w Katowice więcej życia.

Pustych przestrzeni brak

Podczas festiwalu każdy metr Strefy Kultury został zagospodarowany w taki sposób, żeby jego stosunkowo wąska przestrzeń na każdym kroku dostarczała atrakcji i nie traciła na użyteczności. Wchodząc na teren festiwalu przechodzę między budynkami Muzeum Śląskiego, które rozświetliły graficzne projekcje artystyczne i od razu natrafiam na pierwsze sceny: Red Bull Music Academy i Śląskie. Carbon Neutral, która była prawdopodobnie najmocniejszym punktem tegorocznego festiwalu. Dalsza droga prowadzi przez strefę food trucków rozstawionych wzdłuż siedziby Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia, a zamykają  ja dwie sceny znajdujące się w Międzynarodowym Centrum Kongresowym.
Na co dzień przestrzeń pomiędzy instytucjami znajdującymi się w Strefie Kultury jest pusta i służy jedynie do spacerów lub przemieszczania się po mieście. Organizatorzy TNM zadbali natomiast o to, żeby wypełnić ją w ciekawy sposób. Dla najmłodszych przygotowano Junior Art, gdzie dzieci brały udział w warsztatach artystycznych. Wspomniałem już wcześniej o projekcjach znajdujących się w otoczeniu Muzeum Śląskiego i alei food tracków.  Na tych bardziej spragnionych doznań estetycznych, niż piwa (jak ja), czekała wystawa „COVER awARTS 2016 on tour” przedstawiająca najlepsze zdaniem komisji konkursowej polskie okładki płytowe. Ekspozycja znalazła się w nietypowym otoczeniu, bo wystawiono ją w BAZARze, stoisku zakupowym, gdzie można było kupić między innymi ubrania stworzone z toreb sieci sklepów IKEA.

Osiem różnych światów

Napisałem o scenie Śląskie. Carbon Neutral jako prawdopodobnie najmocniejszym punkcie festiwalu. Carbon to scena ustawiona bezpośrednio przy zachowanych budynkach kopalni KWK „Katowice”. Jej postindustrialny styl, w połączeniu z muzyką stawiającą głównie na muzyczne eksperymenty, pokazały wielopłaszczyznowość przemian zachodzących na Śląsku, w sferze krajobrazu, jak i charakterystyki regionu, który zamiast na przestarzały przemysł stawia na nowoczesność, rozwijające się branże i kulturę. Ta mieszanka wizualnej tradycji, z audialną nowoczesnością, to nie tylko koncepcja, ale projekcja współczesnego społeczeństwa wielkich poprzemysłowych miast i ich surowego charakteru jako wartości estetycznej.
Na terenie festiwalu powstało osiem unikalnych scen, które różniły się od siebie nie tylko doborem artystów. Każda z nich oddała swój własny klimat. Zupełnie inne wrażenie wyniosłem z koncertów w nowoczesnej przestrzeni MCK, czy eleganckich jak zawsze wnętrz NOSPR. Tutaj szczególną uwagę zwrócił amfiteatr, gdzie w piątek muzycy zagrali przy akompaniamencie burzy szalejącej w innej części Katowic. Bliskość i ciągła interakcja z widownią zgromadzoną wokół sceny sprawiły, że koncerty czasem zjeżdżały na zupełnie inne tory, niż artyści zakładali, co stwarzało zupełnie nowe aranżacje ich utworów. Dzięki mnogości doświadczeń z jakimi spotkałem się na TNM nie tylko udało mi się zwiedzić kilka ciekawych muzycznych światów, ale przede wszystkim udało mi się w nich zagłębić i z każdego wynieść zupełnie inny bagaż emocji.

Wyjdźmy do miasta

Atmosferę festiwalu przeniesiono także na ulice, dzięki koncertom i wystawom odbywającym się między innymi w Rondzie Sztuki i Fabryce Porcelany, czy spacerze po katowickiej modernie architektonicznej z lat trzydziestych XX. TNM pokazał, że nie jest tylko festiwalem muzycznym, ale wydarzeniem kulturalnym obejmującym swoim zasięgiem całe miasto. Nie ma w Katowicach drugiej imprezy, która tak umiejętnie wykorzystałaby i łączyła różne obszary aktywności w stolicy Śląska. Przede wszystkim organizatorom festiwalu udało się maksymalnie wykorzystać Strefę Kultury jako przestrzeń, która tą kulturą powinna tętnić na co dzień. TNM podkreśla przemysłową tradycję i historię, jak i nowoczesność, w którą Katowice wkraczają z ogromną dawką energii, a tę energie nakręcają takie wydarzenia jak TNM.